Barrakuda to tekst z pogranicza gatunków, książka osadzona na styku reportażu poetyckiego, prozy poetyckiej i narracji fragmentarycznej. Jest zapisem doświadczenia Bliskiego Wschodu widzianego przez pryzmat konfliktu między kulturą lokalną a kulturą Zachodu, a także wiwisekcją napięć wpisanych w europejską tożsamość.
Tekst rejestruje codzienność miejsca z perspektywy ciała: upał, alkohol, mięso, ryby, pot, zapachy, zmęczenie. Narracja budowana jest z krótkich sekwencji, impresji, dialogów i obrazów, które układają się w gęsty zapis obecności – bycia w przestrzeni, gdzie wojna jest jednocześnie wszechobecna i wyparta, turystyczna i niezrozumiana.
Istotną rolę odgrywają postacie spotkane w trakcie podróży: lokalni pracownicy, turyści, migranci oraz osoby naznaczone bezpośrednim doświadczeniem konfliktu. Ich wypowiedzi i gesty odsłaniają napięcia między Europą a jej peryferiami, między konsumpcją a przemocą, między opowieścią a milczeniem. Turystyka jawi się tu jako forma zawieszonego uczestnictwa – obecności bez odpowiedzialności.
Język Barrakudy jest intensywny, cielesny i fragmentaryczny, w warstwie dialogów często abstrakcyjny i chaotyczny. Tekst unika komentarza i jednoznaczności, koncentrując się na zapisie bodźców, rozmów i sytuacji granicznych. Projekt podejmuje próbę opisu doświadczenia bycia „obok” wojny – w świecie, który potrafi uczynić przemoc elementem krajobrazu i przedmiotem konsumpcji.

Alicja Pangowska, Pobudka, 2024
Barrakuda, fragmenty
First bay south / chłodziłem się w cieniu rzucanym na dno
Leżeliśmy na górnym pokładzie. Zaolejowani.
Yazan zgniótł puszkę coli. Wyciągnął pety.
Lonia odwrócił się na bok. Z głową przy burcie opowiadał jak rzucił
palenie.
Najtrudniej jest w takich momentach.
Zeszliśmy pod wodę. Głęboko
na naście metrów. Patrzyłem
w rdzawą śrubę. Kotwicę nabitą
na piasek. Wziąłem na dłoń. Zamigotał.
Przygasł. Yazan zaszczękał grzechotką.
Nad głową ogon wielkości tramwaju.
Lonia kocha się z kobietą
Byłem chudy jak ołówek. Zwykły szczeniak.
Ojciec ścisnął mi ramię. Wbił je pod pachę.
Wybierz sobie.
Powiedział. Wybrałem
palcem. Wskazałem na skos.
Wracaliśmy pieszo.
Ojciec śpiewał
Miała oczy jak łuski
Rybie łuski w portfelu
Spojrzał się na mnie.
Na kolację zjesz mięso.
Mężczyźnie wypada.
Lonia patrzy w telefon
Widzisz tę blondyneczkę?
Jej mąż wrócił bez nogi.
Wiesz której
nogi. Wiesz o czym
mówię.
Lonia wspomina wargi
Wargi ojca były szare. Wytarte w rękaw.
Coś jakby śmierdziało. Mieszkaliśmy
przy wędzarni. Miałem pod dostatkiem
łusek, zmywanych z posadzki szlauchem.
Ojciec nosił je na butach. Siadał w fotelu.
Prawie zasypiał. Twardymi ustami
szeptał, że życie jest tylko
w Cancún.
Co mało istotne
Piasek na Wadi Rum jest czerwony.
Za dnia, wszyscy mężczyźni spoceni. W nocy pot znika.
Karim ma na sobie koszulkę Realu Madryt z sezonu 2013/14. Na plecach numer siedem. Ronaldo. Koszulka jest nieoryginalna. Herb nie ma korony. Karim ma czarne włosy. Czarne do cna. Ostrzyżone krótko, tak że widać przez nie ciemną skórę głowy. Jest otyły. Kiedy siedzi za kierownicą, napis FLY EMIRATES na koszulce, chowa się w fałdzie. Toyota, model HILUX z 2010. Biała. 4×4.
Pierre jest chudy jak szczapa. Penisa ma ponadprzeciętnie długiego. Włosy zaczesane do lewego ucha. Gładko, przy głowie. Na pośladku odstający pieprzyk. Pod prysznicem, z bliska, widać jak zahacza o niego paznokciem. Twarz ma pociągłą, nos spiczasty, na nim okrągłe okulary z cienkiego drutu. Nosi wytartą, niebieską koszulkę. Vintage. Na klatce ma spłowiałe żółte słoneczko. Jego buty są masywne, górskie i skórzane. Mógłby zabrać je w Alpy.
Jürgena widać pod prysznicem. Ma piwny brzuch. Długie nogi i kilkudniowy zarost. W nocy, na nagraniu, włosy ma zburzone. Nos wykrzywiony, cała broda we krwi. W miejscu przednich zębów pusto. Jedynki miał białe. Chwilę widać je w kadrze na piasku.
Kalka ze słuchu / ścieżka audio C’est un hôtel? Dieu sait ce que c’est. Je leur donnerai tout mon argent. Stell dich vor. Va te faire foutre. Stell dich vor. Je ne comprends pas. Parle comme un homme. Auf Französisch? Présente-toi. Pierre. Quelque chose te démange? Tout. T’étais au bordel? Il y avait longtemps que je n’ai pas été en Allemagne. Va te faire foutre, Pierre. Va te faire foutre, Jürgen. Tu voulais devenir cinéaste? Je n’ai pas l’air d’un? Tu as l’air d’un qui avait toujours voulu etre un cinéaste. Et j’imagine que c’était la fin. Va te faire foutre, Pierre. Regarde. C’est ta femme? Mariée, mais pas ma femme. On peut mettre le son? Magst du das? Hör dir an, wie europäische Frauen stöhnen. Good body. Good body. Dis-lui de regarder la route. On est dans le désert. Ici il n’y a pas de route. Alors qu’il regarde ça. Comment ça s’appelle ? Qu’il regarde devant lui. Laisse le gosse s’amuser. Karim, good? Good. Ça lui plaît. Schau mal. Du rauchst neben dem Auto. TO-YO-TA. Delete. Qu’est-ce qu’il dit? Que tu l’effaces. Qu’il aille se faire foutre. He does not want to delete. Delete now. Jürgen, il est vraiment en colère. Dis-lui d’aller se faire foutre. Karim, do not worry. He is deleting. Show me. Efface ça et laisse tomber. Va te faire foutre. Du nimmst es! Versuch es! Get off! Jürgen, il ne plaisante pas. Quoi ? Il veut qu’on descende. Efface ça. Je ne l’efface pas. Get the fuck out! Jürgen, il ne plaisante pas. Alors descends. Moi je reste. La nuit il fait froid. T’y connais quelque chose, Jürgen ? J’ai lu un guide. J’irai pas plus loin. Lève-toi, Jürgen. Es tut mir leid, ich kann es nicht mehr. Je ne vois rien. Lève-toi, putain. La caméra a une lampe. J’ai froid, Pierre. Je ne sens plus mes pieds. Lève-toi. Regarde. On voit tout. Pierre, ich spüre meine Hände nicht. Je te déteste. Pierre. Je te déteste! Tu m’entends?