Jakieś arcydzieło
Tylko jedno? Wybór, którego dokonuję w tym momencie w przestrzeni galaretowatej, szarej substancji zależny jest od chwilowego nastroju, pory roku i porannego światła za oknem. Sklepy cynamonowe Bruno Schulza – już po jednym zdaniu spuszczam się, doznaje psychicznego uniesienia, ekstazy estetyczno-duchowej.
Moment prekaryjny
Nie mam już u siebie miejsca na ścianach, prace zalegają w uporządkowanym chaosie wszędzie gdzie się da, potykam się o nie, przestawiam żeby usiąść lub przejść do innego pomieszczenia. Prac przybywa, przestrzeni ubywa. Zdarza się, że znajomi biorą jakąś pracę do siebie do domu, tak jakby wypożyczają.
Wspaniała instytucja
Nie zostałyśmy sobie przedstawione.
Proces demotywacji
brak pieniędzy + brak siły + umniejszanie + jałowa cisza = proces demotywacji
Godziny pracy
Od 5.00 do 20.00.
Fatalna chałtura
Każda chałtura jest fatalna i wstydliwa. Każdy jeść musi i płacić rachunki, każdemu zdarza się chałtura, również i ja mam takich kilka na koncie. Więcej nie powiem, bo się wstydzę.
Egzotyczna rezydencja
Moją rezydencją jest stary drewniany dom i kawałek lasu. Nie jest to może egzotyka w dosłownym znaczeniu tego słowa, ale to miejsce jest moje i tylko moje, dla mnie najprawdziwsze i jednocześnie zupełnie nierealne. Moment wyostrzenia rzeczywistości, opadnięcia warstw fałszywych znaczeń. Jest to wehikuł czasu do świata mojego dzieciństwa i miejsca które aktywuje się tylko tam a jest ogniwem spajającym to, kim jestem.
Średnia nagroda
Nie dostałam jeszcze takiej.
Nieartystyczny motyw
Zastanawiam się, czy taki istnieje. Wszystko zależy od patrzącego. W ramach gimnastyki postrzegania rzeczywistości często robię sobie ćwiczenia przekształcania czegoś, co mnie nie interesuje lub jest mi obojętne na coś, co mogłoby być ciekawym motywem lub tematem pracy. Z niczego może być coś, z wszystkiego może być nic.
Marzenie ściętej głowy
Mam takie jedno marzenie, chciałabym z zapasem klisz i aparatem dołączyć do trupy Cyrku grozy, spędzić z nim jakiś dłuższy czas, przemieszczać się od miasteczka do miasteczka, być w jakimś stopniu częścią rzeczywistości równoległej, nasyconej piękną brzydotą, surrealistycznym szaleństwem i jakąś nieuchwytna nostalgią.
Ogladany serial
Nie oglądam seriali, to strata czasu. Owszem, powstało kilka takich, które są wartościowe i warte wracania do nich. Moja lista to: Przystanek Alaska, Twin Peaks, Z Archiwum X. Zdecydowanie bardziej lubię pochłaniać dokumenty. Ostatni, który często wraca do mnie w myślach, to dokument opowiadający o życiu seksualnym mieszkańców węgierskiej wsi, ludzi dobrze po 60. roku życia.





