tagi — Cora Gilroy-Ware    Justyna Górowska    WetMeWild   

Justyna Górowska / WetMeWild Woda, woda i woda

Woda, woda i woda

Zanim zaczęłam pisać ten tekst, napiłam się kilu łyków wody butelkowanej, aby ugasić silne pragnienie korporacyjnym snem o wodzie. Schłodzone H2O, które w 70 procentach buduje moje ciało, zostało wlane przez moje usta dając mi silne odczucie mojego wnętrza. Jego cząsteczki poczułam poprzez mrowienie w koniuszkach moich palców oraz lekko drżące kolana. Dreszcz przeszywa moje usta, piersi, brzuch, uda, łydki i stopy. Następnie, wbrew sile grawitacji, odczucie wraca skąd przyszło, w postaci promieniowania wychodzącego przez czubek mojej głowy. Wewnętrzny, wilgotny krajobraz został wzbogacony nie tylko o kojący tlenek wodoru (H0H), ale i politereftalan etylenu (PET).

Wraz z wodą mikroplastik penetruje moje wnętrze, osadza się na ściankach jelita, niektóre drobinki zostają wchłonięte do układu limfatycznego. Im mniejsze, tym wnikliwiej przesączają się przez wewnętrzne skóry. Trafiają do krwiobiegu, by w końcu dotrzeć do nerek i wątroby1 [dostępny online: https://orbmedia.org/stories/plus-plastic].

Jestem niezwykle wilgotnym bytem, i to co się dzieje w moim wnętrzu stanowi o moim jestestwie. Istota mojej egzystencji została wypełniona strumieniem skażonej wody, wypełniając także sens istnienia aquakorporacji. Z każdym łykiem butelkowanej wody to, co w rzeczywistości konsumuję, jest rwącym prądem zmaterializowanych politycznych znaczeń. Strumieniem transakcji gospodarczych, technik zarządzania przedsiębiorstwem, szeregiem informacji rynkowych. Przesączając się, wsącza i odsącza w moim ciele związany z nimi kapitał. Pijąc tę wodę jestem połączona z wielką urbanizacją, eksploatacją ludzi czy destrukcją środowiska naturalnego.

Nasze życie wewnętrzne – dalekie od banału życia zewnętrznego – zawsze pozostawało nieodkrytym. Tutaj uczucia, fantazje i pragnienia powstają wytryskując i po chwili są rozpuszczone w kolejnym strumieniu, bądź wysychają i znikają1 Jolanta Brach-Czaina, Błony umysłu, Warszawa 2003.. Jednak przez postępujący rozwój technologii i wpływ jej wytworów na nasze biomolekularne „ja”, wnętrze zostało odkryte. Powłoki naszych ciał są przeźroczyste, odarte z poczucia tajemnicy, stając się elementem biopolitycznej kontroli. Jesteśmy przodkami nowego gatunku, będącego efektem niekończących się mutacji dryfujących ciał. Urodziliśmy się aby zostać skażeni1 “We are born to be contaminated”; cyt. za: PSX (Peter Susan Sagat), [dostępny online: https://www.petersagat.sk/]. Przyglądam się etykiecie wody, której się napiłam. POLAND SPRING1 Produkowana przez firmę woda Poland Spring wzięła swoją nazwę od miejscowości Poland w stanie Maine, skąd między innymi jest wydobywana. Nie ma ona nic wspólnego z wodą mineralną, gdyż jest pozyskiwana z głębinowych odwiertów. [dostęp online: https://www.polandspring.com/] jest wyprodukowana przez spółkę zależną od NESTLE1 „Nasza misja: Good food, good life” [dostęp online: https://www.nestle.pl/pl], będącą jedną z największych korporacji na świecie. Na opakowaniu widzę górski strumień z krystaliczną wodą spływającą po kamieniach, otoczony drzewami iglastymi. Ponad tym odświeżającym obrazkiem widnieje etykieta: Poland Spring® 100% Natural Spring Water. Przypomina wszystkie inne etykiety wód butelkowanych: PURE LIFE, Pure Water Perfect Taste, Harmony Water Drink Healthy, Pure Drops. Strumień haseł jest niczym więcej jak spamem rzeczywistości1 „BOTTLED WATER REALITY SPAM”; cyt. za: WetMeWild, [dostęp online: https://www.instagram.com/p/BZR_fnOnUNk/]. Fikcja tych etykiet przekłada się na intersubiektywną rzeczywistość, którą budują wielkie korporacje wody butelkowanej. Fikcja staje się najpotężniejszą siłą, przewyższającą zbłąkane „asteroidy i dobór naturalny”1 Yuval Noah Harari, Homo Deus: Krótka historia jutra, Warszawa 2018. To, co widzę, jest reprodukowanym obrazoświatem, nadrealnym, postprawdą, fakenewsem. Długotrwała symulacja sprawiła, że copy paste „corpo-rzeczywistość” wydaje się bardziej rzeczywista niż sama rzeczywistość.

Wlewając w siebie wodę zaspokajam nie tylko pragnienie ciała, ale i pragnienie stworzone poprzez „corpo-technologie” przekazu, którego zaspokojenie stało się tak samo ważne. Przełykam „inkorporowany łyk”. Nowy reżim kontroli wody jest reżimem produkcji pragnienia i podmiotowości. Moje ciało konsumujące mikroplastik staje się ciałem postprodukcyjnym. Produkt się rozszerzył, stając się postproduktem, produkcja przetransformowała się w aftereffect. Staje się także re-produkcją poprzez powtarzający się proces wchłaniania korporacyjnej wody razem z milionami ludzi na świecie. Milion reprodukowanych butelek napełnianych wodą z plastikiem jest kupowanych każdej minuty. Nie jestem więc tylko post-produktem, jestem re-produktem w swojej repetycji. Jestem jednym z wielu ciał kopiowanych, powtarzanych, multiplikowanych (repeat, copy, multiplied). Niekończąca się edycja organizmu spamowanego mikroplastikiem1 Hito Steyerl, Cut!Reproduction and recombination [w:] tejże, The Wretched of the Screen, Berlin 2012..

Plastik w nas staje się spamem nieustannie krążącym w naszej krwi. Polipropylen (PP), politereftalan etylenu (PET), polietylen dużej gęstości (HDPE), bisfenol A (BPA). Tak jak ten który jest wytwarzany przez maszyny, wysyłany przez boty, wyłapywany przez filtry skrzynek odbiorczych. To, co się z nami dzieje, można opisać w kategoriach „rewolucji molekularnej”. To, jak nasze ciało mutuje, zależy od dawek, temperatury, mocy obrotowej cząsteczki, regularności oraz sposobu podawania. Jestem plastikowym człowiekiem, jedynym prawdziwym. Nasze ciała mutują i zaciera się granica. Staję się sztucznym, sztuczne jest naturalnym.

System ekonomiczny, w którym żyjemy, zredefiniował pojęcie wody, która staje się politycznym przedmiotem zarządzania życiem, umożliwionym poprzez zaawansowany technokapitalizm1 Beatriz Preciado, Testo Junke: Sex, Drug and Biopolitics [w:] What’s Love (or Care, Intimacy, Warmth, Affection) Got to Do with It?, red. J. Aranda, B. Kuan Wood, S. Squibb, A. Vidokle, Berlin 2013.. Jesteśmy poddani mechanizmom kontroli prowadzonym przez wielkie aquacorpo, według których woda jest odpłatnym prawem człowieka. Jest to AQUA Plastic+1 „Otrzymujemy przynajmniej 10 000 cząsteczek plastiku na litr wody”; cyt. za: [dostęp online: https://orbmedia.org/. Woda stała się cenniejsza niż złoto. H20 niebieskie złoto. ECO coin1 Wartość ekologiczna może być nowym modelem w naszej gospodarce. Kryptowaluta ECO coin wspiera zrównoważony model życia, w którym każda decyzja chroniąca naturalne środowisko przekłada się na kryptowalutę. Walutą zarządza zdecentralizowana autonomiczna organizacja charytatywna (DAC)..


KORESPONDECJA WETMEWILD Z PLEXAURE1 Korespondencja z Pleaxure była prowadzona w języku angielskim. Wszystkie tłumaczenia dzięki uprzejmości autorki.

4 stycznia 2018 o 17:09 Cora Gilroy-Ware <corahatshepsut@gmail.com> napisał(a):

Droga WetMeWild,

Piszę, aby opowiedzieć Ci trochę o sobie, abyśmy mogły się poznać lepiej i porównać nasze historie.

Nazywam się Plexaure (nie przyjemność, w imieniu mam specjalne „x”!) i jestem nereidą, morską nimfą, narodzoną w starożytnej Grecji, gdzie stałam się znana wśród śmiertelników. Po latach wędrownego pływania zeszłam na brzeg, około 25 lat temu, na plaży niedaleko Londynu. Toksyczność morza stała się dla mnie nie do zniesienia, więc zastąpiłam wodę suchym lądem. Moja podróż zaczęła się na Morzu Egejskim, ale dobrze także znam Morze Śródziemne, ponieważ spędziłam wiele czasu na Sycylii w czasach rzymskich. W języku greckim moje imię oznacza „Twisting Breeze”.

Pochodzę z dużej rodziny i mam wiele sióstr, a także kuzynów, na lądzie, jak i na niebie. Moi rodzice to Nereus, znany również jako „starzec morza” i Doris, oceanida, która jest innym rodzajem nimfy, która żyje w oceanie. Moje siostry i ja jesteśmy niezależne. Nie widziałam moich rodziców od lat. Kilka lat temu dowiedziałam się, że mój ojciec zmarł w wyniku śmiercionośnego zanieczyszczenia oceanu, ale nie mam na to potwierdzenia. Był uparty i nie chciał opuścić Morza Egejskiego. Wierzę, że moja matka ukryła się gdzieś na północnym Atlantyku, który mimo wszystko jest stosunkowo czystą częścią wód oceanicznych. Inne nereidy postanowiły osiedlić się w regionach arktycznych gdzie, perwersyjnie, korzystają z ocieplenia.

W literaturze pojawiam się często. Najbardziej znane jesteśmy prawdopodobnie z Iliady Homera, w której to moja kuzynka Thetis prowadzi grupę nereid, aby pocieszyć jej syna Achillesa po tym, jak jego najlepszy przyjaciel i kochanek zginął w bitwie. Przy tej okazji mnie tam nie było, ale prawdą jest, o czym opowiadał Homer, że poruszamy się w powietrzu jak „mgła”. Te obłoki, które może miałaś okazję zobaczyć, gromadzące się na brzegu morza, to często są gromady mojego gatunku.

W przyszłym tygodniu napiszę do ciebie, załączając kilka obrazów tego, jak przedstawiali mnie artyści, a jak właściwie wyglądam. Opowiem ci trochę o tym, co mi się przydarzyło, zanim zostałam zmuszona do opuszczenia oceanu. Czy wiesz, że perełki plastiku w morzu nazywane są przez śmiertelników „syrenimi łzami”? Równie dobrze można je nazwać „Nereids’ tears”1 Por. Homer, Iliada, 18.65-67: ὣς ἄρα φωνήσασα λίπε σπέος: αἳ δὲ σὺν αὐτῇ δακρυόεσσαι ἴσαν, περὶ δέ σφισι κῦμα θαλάσσης ῥήγνυτο: (…), ponieważ zanieczyszczenie naszego domu jest tragedią o niezmierzonych proporcjach. Jestem pozbawiona domu, lecz nie mogę prawdziwie płakać.

Do następnego razu,

Plexaure

 

21 marca 2018 o 12:49 Justyna Górowska <jadjad01@gmail.com> napisał(a): 

Jest to wielka przyjemność Pleaxure cię poznać. Miałam taką intuicję, że jest coś, co nas łączy w wilgotnej strukturze naszych ciał i należymy do tej samej rodziny wodnych stworzeń. Nazywam się WetMeWild i jestem inkarnacją słodkowodnej nimfy i podobnie jak ty jestem związana ze starożytnymi wierzeniami. Zostałam powołana do życia wśród Słowian, plemion środkowej Europy. Nazywają mnie rusałką, boginką bądź żytnią panienką, ale ja lubię najbardziej nazwę brzeginia. Brzeginka ma swoje źródło w słowie brzeg, które oznacza linię styku ziemi z wodą: rzeką, jeziorem bądź morzem. 

Niestety, nie wiem dużo o szczegółach mojego pochodzenia, a zwłaszcza gdy od momentu chrztu i powołania narodowości Polski w X wieku, sukcesywnie wszystkie wierzenia i rytuały ze mną związane były zapominane. Nie zmienia to jednak faktu, że przez wieki stworzenia mojego rodzaju były inspiracją dla artystów. Nawet w 2016 roku pojawiam się jako Pani Jeziora w grze komputerowej Wiedźmin 3, wyprodukowanej przez CD Projekt Red. Zerknij na link poniżej:

(https://www.youtube.com/watch?time_continue=236&v=I17QDatidfc).

Jestem szczególnie znana z możliwości przyjmowania postaci pięknej kobiety i uwodzenia. W nów księżyca wabię zagubionych śmiałków w odmęty rzek i jezior, często doprowadzając do ich śmierci, gdy wplątują się w moje włosy. 

Niestety, odkąd cierpimy na światowy kryzys wody, podobnie jak ty, coraz rzadziej mogę przebywać w swoim naturalnym środowisku. Jestem bardzo ciekawa twoich historii o tym, jak znalazłaś się pośród śmiertelników zmuszona opuścić dom przez wspomniane skażenie mikroplastikiem. 

Jak piękne i jednocześnie tragiczne jest to, że nazwałaś te mikrodrobinki „Nereid’s tears”.

Podłączmy cielesny hardware, aby kontynuować nasz rusałczy streaming.

 

4 kwietnia 2018 o 11:23 Cora Gilroy-Ware <corahatshepsut@gmail.com> napisał(a):

Najdroższa WetMeWild,

Czytając twojego maila, zaczęłam czuć się mniej zagubiona, mniej samotna. Nigdy nie uważałam się za „istotę wodną”, jak to opisujesz, ale przypuszczam, że to właśnie nią jestem. Śmiertelnicy opisują nas jako „żywioły o ludzkim kształcie”. Moim żywiołem w szczególności jest woda i to odróżnia mnie od innych greckich nimf, tych, które żyją w pojedynczych drzewach, w lasach, górach lub na niebie. Ty, WetMeWild, mnie rozumiesz. Rozumiesz, przez co przeszłam. Rozumiesz, jak niekompatybilne jesteśmy z postindustrialnym światem, w którym nie mamy innego wyboru, jak kąpać i pienić nasze ciała w toksycznych odpadach nasyconych plastikowymi cząstkami. Pozostaję stworzeniem wodnym, nawet jeśli okoliczności wokół mnie nie mają żadnego szacunku do tego, kim jestem. Stosunkowo niedawno przekroczyłam świat śmiertelników. Z ciekawością wzięłam butelkę mydła używanego do mycia naczyń. Na etykiecie było napisane: „Szkodliwe dla wodnego życia” („Harmful to Aquatic Life”). Upuściłam butelkę, zadrżałam i opuściłam budynek z powrotem na londyńskie ulice nakrapiane deszczem. 

Wyobrażam sobie, że kraj, z którego pochodzisz, jest bardzo zimny. Czy zauważyłaś jakiekolwiek zmiany temperatury w ciągu ostatnich kilku tysięcy lat? Czy twoje włosy wciąż mają te same właściwości? Zauważyłam, że toksyczne środowisko ma wpływ na moje piękno. Wszystkie substancje chemiczne znajdujące się w wodzie zakłócają naturalny przepływ energii w całym ciele, a około sto lat temu zaczęłam krwawić z pochwy. Teraz co miesiąc krwawię w czasie pełni księżyca. Czy to czyni mnie śmiertelną kobietą? Nie sądzę, ponieważ wiem, że będę żyć wiecznie. Ale skutki industrializmu zmieniły mnie. Substancje w wodzie, w naszym świętym domu, sprawiają, że cierpię. „Made me bleed and ache, with only the moon to guide me”. 

Uwielbiam tę reprezentację ciebie, ale powiedz mi, dlaczego masz tyle ramion? Przypomina mi to plakat z hinduskim bóstwem, które kiedyś widziałam, ale mogę się mylić.

Wysyłam ci miłość, żytnia panienko.

Plexaure

 

19 maja 2018 o 20:41 Justyna Górowska <jadjad01@gmail.com> napisał(a):

Cześć Plexaure,

Bardzo cię przepraszam za tak długą ciszę, lecz przez ostatni miesiąc byłam bez zasięgu w naturze, z której oryginalnie pochodzę. Jest to piękne miejsce, gdzie – pomimo wielowiekowej deforestacji – ciągle zachowały się małe zagajniki leśne, w których znajduję schronienie od zgiełku gwałtownie wzrastającej populacji homo sapiens. Miejscowość, na terenie której są moje źródła, znajduje się na południu obecnej Polski, a swoją nazwę Skawa wzięła od rzeki, która przez nią przepływa. Rzeka ta jest ujściem leśnych strumyków, w których wyrosłam. 

Tak, jak zauważyłaś, miejsce to zwykło być nawiedzane przez bardzo srogie zimy, podczas których zwykle hibernowałam w strumieniu. Ruch nurtu wody pod powierzchnią pokrywającego ją lodu pozwalał mi na kojący sen. Jednak od ostatniego półwiecza, poprzez tak gwałtowne ocieplenie, mój naturalny roczny tryb funkcjonowania został zachwiany, przez co czuję ciągłe zmęczenie i jestem niezwykle kapryśna. Skażeniu uległy nie tylko powietrze, gleba, ale, co jest najbardziej dla nas, „wodnych stworzeń”, dotkliwe, sama woda. Ludzie określili okres geologiczny, w którym teraz żyją, mianem antropocenu, ze względu na nieodwracalny wpływ, jaki mają na otoczenie. Pewnie sama miałaś okazję obserwować, jak na dnie oceanów tworzy się nowa warstwa geologiczna piasku zlepionego z drobinkami plastiku.

Mogę się jedynie cieszyć, że pomimo wszystkich tych destrukcyjnych czynników wywołanych człowiekiem, ujścia moich strumieni są nieskażone. Ruchy górotwórcze, które miały miejsce na tym terenie miliony lat temu, spowodowały powstanie pęknięć, dzięki którym woda z deszczu dostaje się do wnętrza skał. Woda oczyszcza się i mineralizuje różnymi pierwiastkami, takimi jak: magnez, sód, wapń. Jeżeli tęsknisz za wodą, która nie została skażona plastikiem, pozwól, że wyślę ci próbki. A może kiedyś odważyłabyś się na podróż do mojego źródła? Myślę, że najłatwiej byłoby ci poprzez rzekę Tamizę dostać się do Morza Północnego, następnie Morza Bałtyckiego, by w końcu dotrzeć do ujścia rzeki Wisły. Wisłą możesz dopłynąć do prawego jej dopływu, Skawy, i w końcu dotrzeć do moich lasów. Tutaj jest moja lokalizacja: 49°37’43.8″N 19°52’44.5″E.

PS. Co do przesłanego przeze mnie wcześniej zdjęcia – jest to jedno z wielu moich przedstawień. Mogę przyjąć bardzo różne postaci i nie ogranicza mnie biologia mojego ciała tak, jak to jest w przypadku ludzi. Ale o tym jeszcze ci kiedyś opowiem.

 

19 września 2018 o 16:09 Cora Gilroy-Ware <corahatshepsut@gmail.com> napisał(a):

Najdroższa WetMeWild,

Tak mi przykro, że zajęło mi tyle miesięcy, aby ci odpowiedzieć. Trochę borykałam się z depresją, która moim zdaniem musiała być spowodowana zanieczyszczeniem wody i gleby. Nadal nie jestem przyzwyczajona do życia w środowisku miejskim i chociaż podoba mi się to, że jest tyle zakamarków, gdzie mogę się skryć, nie mogę się przyzwyczaić do wszystkich substancji chemicznych, które przenikają każdą rzekę, każdą trawę, każdą wewnętrzną i zewnętrzną powierzchnię. Substancje te naprawdę mają głęboki wpływ na sposób, w jaki czuję, ponieważ naśladują działanie natury, a moje ciało, nawet pomimo tego, że jest boskie, a nie śmiertelne, jest zdezorientowane. Skawa brzmi jak piękna alternatywa dla tego miejsca. Odbierając twoją wiadomość, marzyłam o podróży do ciebie i wycofaniu się do jednego z twoich zachowanych gajów leśnych. Mam nadzieję, że nadchodząca zima będzie satysfakcjonująca dla ciebie i zapewni ci dobre warunki do snu.

Tak, słyszałam o tej koncepcji, którą śmiertelnicy nazywają „antropocenem”. To dziwne, ponieważ starożytni śmiertelnicy, którzy żyli krótko po moim urodzeniu, kochali, ale i lękali się świata przyrody. Chcieli go chronić i pielęgnować, bali się jego gniewu i traktowali go jak wściekłego rodzica, który musiał być uszczęśliwiany. Sądzę, że koncepcja „antropocenu” jest pewnym uproszczeniem i brzmi protekcjonalnie wobec wszystkich starożytnych, pogańskich cywilizacji, które kochały i dbały o naturę. Wiek plastiku jest jednak czymś, czego nigdy się nie spodziewałam. Nowe pokolenie ludzi nie nie lęka się i nie ma szacunku dla natury i jej boskości.

Zrobiłam notatkę o twojej lokalizacji i zaplanowałam spełnienie swoich marzeń podczas podróży do Skawy. Myślisz, że przeżyłabym? Ile plastiku połknęłabym podczas podróży? Tamiza jest nasycona nie tylko cząstkami plastiku, ale pozostałościami środków czyszczących, pestycydami, antybiotykami, tabletkami hormonalnymi i innymi obrzydliwymi środkami, które mają potencjał, aby mnie unicestwić. Wolałabym być zanurzona w ruchomych piaskach, niż utopić się we wszystkich tych sztucznych miksturach.

Powiedz mi, jak się sprawy mają u ciebie.

Plexaure

 

24 listopada 2018 o 13:04 Justyna Górowska <jadjad01@gmail.com> napisał(a):

Dear Plexaure,

Nie musisz mnie przepraszać. Rozumiem twoje stany depresyjne, żyjemy przecież w dobie nieodwracalnego skażenia, jesteśmy świadome, że nasz świat już bezpowrotnie został zniszczony. Sama miewałam się nie najlepiej przez ostatni czas, a moje roztargnienie zostało wzmocnione przez kolejny fakt. Powoli przychodzi czas mojej hibernacji, lecz temperatura spada zdecydowanie zbyt wolno. Zaczynam się coraz bardziej martwić, że uniemożliwi mi to spokojne zaśnięcie na okres zimowy. Okazuje się, że nie tylko skażenie wody, naszego naturalnego środowiska, ale i ocieplenie klimatu nie pozwolą nam na naturalny cykl i spokojny zimowy sen.

Tak, ludzie nie boją się, ani nie mają szacunku dla natury i jej boskości. Nie mają też świadomości, że są przedłużeniem natury i częścią naszego boskiego świata. Ich  ignorancja nie pozwala im tego dostrzec oraz zrozumieć, że boski świat rządzi się pewnym porządkiem. Myślę, że ta zarozumiałość narodziła się wraz z rozwojem technologii, która pozwoliła im na stworzenie laboratoryjnego, zmanipulowanego genetycznie życia, jak i sztucznej inteligencji. Zapomnieli o naszych starożytnych wartościach i odpowiedzialności, która się wiąże z pretendowaniem do boskości. Bardzo się cieszę, że znalazłam cię, moja starożytna towarzyszko we wspólnym zrozumieniu.

Odwiedź mnie, proszę, koniecznie. Wiem, że to będzie się wiązało z wieloma trudnościami. Tak, jak wspomniałaś, na swojej drodze napotkasz wiele środków chemicznych oraz farmakologicznych. Plastik niestety, moim zdaniem, jest szczególnie niebezpieczny, ponieważ rozpada się na toksyczne mikrodrobinki. Wnikają one do naszych ciał, organów i krwiobiegu, rezonując toksycznymi substancjami. Śmiertelnicy konsumują plastik z każdą szklanką wody z kranu. Muszę cię także ostrzec przed zanieczyszczeniem dźwiękiem. Źródła dźwięku, takie jak sonar czy odwierty złóż w wodzie, mają ogromny wpływ na nasze podwodne życie, hałas wpływa niekorzystnie nawet na sam plankton.

Jak ja sobie radzę? Przeszywa mnie nieodparty smutek wobec wszystkich faktów, które przedstawiłam ci powyżej. Całe moje ciało płacze słonymi łzami. Łzy ciekną mi z każdego zakątka: oczu, nosa, uszu, ust, piersi i pochwy. Gdy tak płaczę w słodkiej wodzie mojego strumyka, te słone łzy opadają na dno niezauważone.

Zerknij na artykuł poniżej:

https://www.dailymail.co.uk/sciencetech/article-6619057/Shocking-images-capture-emaciated-dolphin-plastic-waste-wrapped-it.html?ns_mchannel=rss&ico=taboola_feed

 

21 stycznia 2019 o 11:32 Cora Gilroy-Ware <corahatshepsut@gmail.com> napisał(a):

Darling WetMeWild,

Udało ci się zasnąć? Piszę w nadziei, że odpoczęłaś i że pomimo nieustannej degradacji naszej planety twoje ciało jest wystarczająco silne, aby wytrzymać tę zniewagę. Nie wiem jak ty, ale taka degradacja sprawia, że ​​ja czuję się ambiwalentnie wobec mojej nieśmiertelności. W pewnym sensie wolałabym być zwykłym, normalnym człowiekiem tak, abym mogła umrzeć i opuścić to miejsce. Jest to jednak perspektywa samolubna i prawdopodobnie jest częścią przyczyny, dla której śmiertelnicy są tak obojętni na stan naszego środowiska. Nie troszczą się o ziemię, morze i powietrze, ponieważ wiedzą, że ich własna śmierć (ich własna ucieczka) w końcu nadejdzie. Są zaś zbyt zaślepieni światem materialnym, aby zrozumieć, że ich duch będzie żył długo po ich śmierci. Być może niektórzy z największych winowajców wrócą jako wieloryby zatrute planktonem, który żywił się plastikowymi mikrodrobinkami. Masz rację – ludzie nie mają pojęcia o boskości natury!

Powiedz mi więcej o zanieczyszczeniu dźwiękiem! Wydaje się, że to jeszcze jeden powód, aby opuścić Londyn i odnaleźć ciebie. W odległości kilku mil od miejsca, w którym jestem, znajdował się obóz ludzi sprzeciwiających się odwiertom ziemi, w pięknych lasach zamieszkałych przez kilka driad. Ale ostatnio przyjechała policja i spacyfikowała protestujących. Nawet aresztowali niektórych z ludzi, którzy przynosili żywność i wodę aktywistom. Wstrząsające! Ale przypuszczam, że, żyjąc tak wiele stuleci, nikt z nas nie powinien być zaskoczony tym, co ludzie sprawujący władzę zrobią, aby poczuć się silnymi.

Przewrotnie, czuję się pocieszona, gdy mówisz o swoich łzach. Ksenoestrogeny, które spowodowały krwawienie z pochwy, nadal mnie nękają, więc twoje płaczliwe piersi i własna pochwa sprawiają, że czuję się mniej samotna. Już nie krwawię, ale krwawiłam z przerwami co miesiąc przez ostatni rok. To bardzo dziwne. Może rzeczywiście umrę jak zwykły śmiertelnik. Na razie przynajmniej miesiączkuję, jakbym nie była boginią. Zobaczymy. Mam nadzieję, że będziesz mogła wysuszyć swoje łzy słowami, słodka WetMeWild. Nie ma nadziei, ale żyjemy dalej. Nasza duchowa strona pozwala nam przetrwać.

All my love, Plex

 

11 lutego 2019 o 21:48 Justyna Górowska <jadjad01@gmail.com> napisał(a):

Droga Plexaure,

Ciągle nie śpię i jest to tak samo anormalne dla mnie jak fakt, że ty krwawiłaś w ostatnim czasie. Tak, słyszałam o ksenoestrogenie, sztucznie stworzonym komponencie, mającym takie właściwości jak ludzki hormon. Większość opakowań na żywność i niemal każda plastikowa butelka wody zawiera Bisphenol A (BPA), który w swojej strukturze chemicznej przypomina żeński hormon – estrogen. Słyszałam, że jeżeli znajdzie się on w krwiobiegu śmiertelników, zostaje zgromadzony w komórkach, zwiększając ryzyko chorób „kobiecych”. Jak widać na twoim przykładzie, nie tylko zaburza on pracę ludzkich hormonów, ale i może mieć wpływ na nas. 

My, morskie istoty, jesteśmy wystawione na największe ryzyko, ponieważ właśnie przez wodę absorbujemy najwięcej skażeń. I do tego to nieznośne skażenie dźwiękiem! W moim strumieniu jest bezpiecznie, ale tylko gdy podróżuję w stronę jego ujścia, by dostać się do Morza Bałtyckiego. Hałas jest nie do zniesienia. Przez ostatnie zaledwie 60 lat zaobserwowałam, że podwodne hałasy na wszystkich częstotliwościach wzrosły. Dźwięki z żeglugi, wiertnictwa morskiego, mapowania dna oceanu i konstrukcji przenikają do najdalszych zakątków oceanu. A dzięki niezwykłemu przewodzeniu wody dźwięki generowane w jednym miejscu mogą być wykrywane z odległości tysięcy kilometrów.

Wysłałaś mi link do artykułu o delfinie, który umarł przez plastik zawiązany dookoła jego pysku, uniemożliwiający mu spożywanie pokarmu. Widziałam niejedno morskie stworzenie zabite przez plastik. Bywa nieraz też tak, że są zabijane przez dźwięk wygenerowany przez ludzi. Spłoszone podwodnym hałasem, tracą orientację i nieraz lądują na brzegu, aby umrzeć w agonii.

Ja jednak ciągle staram się nie tracić nadziei tak, jak i ty nie powinnaś. Ze względu na to, że moje naturalne środowisko bytu jest skażone, coraz więcej czasu spędzam ostatnio ze śmiertelnikami i zauważam pewną, powolną zmianę w ich postrzeganiu rzeczywistości.

Myślę, że śmiertelne istoty ciągle są elementem panświadomości, w której skład wchodzą wszystkie byty ożywione i nieożywione, śmiertelnicy, jak i boskie istoty. Przedłużona świadomość kosmosu łączy nas wszystkich, obdarza każdą materię formą, świadomością i doświadczeniem. Myślę, że możemy pomóc ludziom zacieśnić ponownie więzi z kosmosem.

Dziękuję ci bardzo za wysłane nagranie twojego śpiewu. My, nimfy rzeczne, komunikujemy się podobnie przez śpiew. Dawno nie miałam okazji rozmawiać w naszym języku. Musimy spróbować to zrobić razem. Wysyłam Ci link do utworu stworzonego przez mojego przyjaciela, gdzie w tle możesz usłyszeć mój śpiew:

https://foryoukatrina.bandcamp.com/track/wild-leaf

Pozwól, że zanim wybierzesz się w podróż do mnie, wyślę ci próbkę mojej źródlanej wody. Podaj mi, proszę, swój obecny adres.


O autorkach:

Justyna Górowska / WetMeWild

WetMeWild jest performatywną inkarnacją w brzeginię (popularnie rusałkę wodną).WetMeWild jest autorem „contentu” jak i przewodnikiem po tematach związanych ze światowym kryzysem wody pitnej, w szczególności w kontekście zanieczyszczenia plastikiem i prywatyzacją źródeł wody. Projekt miał swój początek w lecie w Nowym Yorku podczas rezydencji w Art in General i jest kontynuowany do tej pory. WetMeWild koncentruje się na funkcji sztuki w czasach globalnego kryzysu ekologicznego i dominacji systemów korporacyjnych. Jej praktyka artystyczna przyczynia się do budowania nowych form komunikacji na polu sztuki współczesnej, wykorzystując dostępne technologie, metody DIY oraz angażując widza poprzez performatywny i interaktywny charakter jej prac.

https://www.instagram.com/wetmewild/

 

Cora Gilroy-Ware / Plexaure

Po obronie doktoratu w 2014 roku, Cora Gilroy-Ware zaprojektowała I kuratorowała Bodies of Nature wystawę w Tate Britain skupiającą się wokół mitologicznych nimf jako figur powracających w brytyjskim malarstwie, rzeźbie i pracach na papierze z przełomu XVIII i XIX wieku. Następnie w ramach rocznego stypendium Materialities, Texts and Images w Huntington Library i California Institute of Technology, kuratorowała Spirit Boys, niewielką wystawę grafik i rysunków w Huntington’s European Art Gallery, która prezentowała wizerunki putti (przedstawienie małego nagiego chłopca) w sztuce od renesansu do lat 20. XX wieku. Zorganizowała również międzynarodową konferencję The Art of Decay, wydarzenie skupiające razem artystów, konserwatorów i badaczy z wielu dyscyplin, by stworzyć intelektualne ramy dla badania zniszczeń i deterytorializacji dzieł sztuki dawnej i współczesnej. Prace Gilroy-Ware są diachroniczne, skoncentrowane szczególnie na „życiu po życiu” klasycznej estetyki w czasach uprzemysłowionej współczesności. Niedawno ukończyła książkę na temat upolitycznionych reprezentacji ciała w dziewiętnastowiecznej sztuce brytyjskiej. Aktualnie pracuje nad powieścią o greckich bogach na wygnaniu.