Marek S. Bochniarz Proces ciągle trwa. Rozmowa z Jakubem Czyszczoniem

Proces ciągle trwa. Rozmowa z Jakubem Czyszczoniem
Jakub Czyszczoń, Bez tytułu, 2020, farba olejna, lakier, fragmenty tkanin, papier, żywica epoksydowa, taśma na materiale pvc, 220 x 160 cm

Dlaczego zająłeś się malarstwem abstrakcyjnym?

Nie wiem, czy wprowadzałbym tę kategorię. Z perspektywy czasu może się przecież okazać, że „malarstwo abstrakcyjne” było tylko epizodem. Choć z malarstwem jako takim na pewno tak nie będzie – nurt abstrakcyjny, czy nieprzedstawiający, jest już historycznie mocno zakotwiczony. Pewnie łatwiej byłoby mi odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w ogóle zająłem się tym medium.

Dlaczego więc wybrałeś malarstwo?

Choć może zabrzmi to trochę górnolotnie – to, co robię, traktuję jako pewną formę myślenia o świecie, czy wręcz filozofii, albo może raczej narzędzia do tworzenia znaczeń. Wydaje mi się, że malarstwo może być bardzo prymarną formą rozmyślań prowadzonych za pomocą obrazu. Ostatecznie jesteśmy obecnie w takim momencie cywilizacyjnym, w którym myślenie w oderwaniu od obrazów wydaje się wręcz nie do pomyślenia.

Jakub Czyszczoń, Scyzoryk zamiast alfabetu, widoki wystawy, Stereo, Warszawa
Jakub Czyszczoń, Bez tytułu, 2020 Farba olejna, lakier, fragmenty odzieży na płótnie 210 x 170 cm

Jak to wygląda w praktyce – czy rozmyślania podejmujesz przed pracą, czy raczej towarzyszą one samemu procesowi powstawania obrazu?

Rozmyślania na pewno rozpoczynają się przed pracą, jednak to, w jaki sposób na nią wpływają, jest już mniej oczywiste. Nawet z mojej perspektywy bywa zaskakujące to, kiedy rozmyślanie się zaczyna i jaki jest jego przebieg. Zdarza się, że najpierw pojawia się pewna myśl, a czasem nawet i konkretny cel. Częściej jednak to wszystko nabiera konkretności w trakcie trwania procesu. Stąd do mojej pracy dobrze pasuje określenie in statu nascendi – w trakcie stawania się. To raczej w działaniu formułuję swoje przemyślenia i wyznaczam kierunek, w jakim zmierzają.

Gdy zaczynasz pracę, wiesz, jak ją skończysz, czy nie da się tego przewidzieć?

Nie, w ogóle nie zakładam tego, jak i kiedy, w jakiej formie się ona zrealizuje. Wydaje mi się, że to zupełnie nie pokrywa się z procesem pracy, który sobie do tej pory wypracowałem. 

Monografia Jakuba Czyszczonia, wyd. galeria Stereo i Ermes-Ermes

Czy trwa to czasem bardzo długo? Ile czasu zajmuje ci zwykle wykonanie jednej pracy?

Nie jestem pewien, czy udałoby mi się sformułować taką informację. Gdybyśmy zajrzeli do monografii i sprawdzili daty, może udałoby się dokonać pewnego uogólnienia i wskazać przykładowo, że jedna praca zajmuje mi zwykle od dwóch do czterech miesięcy. W tej publikacji są też jednak reprodukowane prace datowane nawet w dużej rozpiętości lat. Czyli znowu – w mojej pracy brakuje również miejsca i na taką regułę… Zdarzało mi się nie raz, że wracałem do obrazów po kilku latach – i je wtedy przemalowywałem, opowiadając je zupełnie od początku, na nowo.

Dlaczego tak robiłeś? Czy stare prace po pewnym czasie cię drażniły? Stwierdzałeś, że obecnie po prostu już inaczej myślisz i co innego chcesz za ich pomocą powiedzieć?

Uznawałem, że mam coś do dodania, bądź chciałem daną pracę zdefiniować na nowo. To tak jak w sytuacji, gdy czuje się potrzebę, by dokończyć pewną myśl. Przypomina to trochę wyciąganie z notatnika dawnego przemyślenia: otwierasz go, znajdujesz myśl i okazuje się, że chcesz ją zmienić, poprawić lub przepisać, albo uprościć czy zredukować. Zdarza się również, że drażni mnie to, co kiedyś powstało i wydaje się nieaktualne. Można powiedzieć, że to wszystko jest w dalszym ciągu kontynuowaniem procesu.

Czy to, co określasz mianem „filozofii” traktujesz metaforycznie i bynajmniej nie byłoby tak, że gdyby ktoś do ciebie przyszedł, wykładałbyś mu po kolei, jakie refleksje stoją za daną pracą – a patrzący miałby się raczej skupić na odbiorze wrażeniowym?

Każda osoba korzysta z własnego, jednostkowego aparatu pojęciowego, zbudowanego z indywidualnych i wspólnych doświadczeń. Nie zakładam żadnego konkretnego modelu percepcji, chociaż są takie, które interesują mnie bardziej niż inne, na przykład praca z podświadomością. Jeśli chodzi o obrazy,  to każdy powinien niezależnie je sobie interpretować i wymyślić czym są, jakie łączą się z nimi przemyślenia czy asocjacje. Myślę, że patrząc na niektóre ze swoich prac byłbym w stanie dziś odtworzyć towarzyszące mi przy ich powstawaniu przemyślenia. Nie jest jednak tak, że zostały one zapisane w obrazie w bardzo dosłownej i jednoznacznej formie. Czy spoglądając na własne obrazy mogę ot tak przytoczyć komuś związaną z nimi maksymę? To przecież nie zostało spisane, lecz „namalowane”, stało się to nie bez powodu – musiałbym więc zawarte w obrazach treści zdekodować i na nowo zawrzeć w innej formie, na przykład spisać w postaci wiersza, nie wiem… Wracamy co pewien czas do przyrównania sposobów czytania obrazów z odczytywaniem tekstu, jednak jest to zupełnie coś innego. 

Jakub Czyszczoń, Scyzoryk zamiast alfabetu, widoki wystawy, Stereo, Warszawa

Czyli nie spisujesz swojej filozofii w punktach, jak myśliciel budujący traktat?

Nie, bo cały czas odkrywam ją na nowo. Proces ciągle trwa. Takie przemyślenia dotyczą zarówno spraw ogólnych – życiowych i egzystencjalnych – jak i choćby tych dotyczących samego medium.

Czy mógłbyś podać przykłady tej filozofii?

Nie – bo nie mówię Ci teraz o konkretnej filozofii. Mam jednak pewien zbiór przekonań na temat świata – jest coś, w co nie wierzę, są rzeczy, które neguję. Kto wie – być może znalazłbym również i takie, które gloryfikuję. Po to jednak zajmuję się obrazami i formami wizualnymi, żeby właśnie nie spisywać swojej filozofii w skodyfikowany sposób. Nie wiem, czy potrafiłbym w tym momencie przywołać jako przykład konkretną maksymę… może stałaby się prostą do przyswojenia ilustracją, podczas gdy obrazy bywają bardzo trudne do skonsumowania.

A jakim jesteś wykładowcą? Co robisz, kiedy przychodzą do ciebie studenci?

Obserwuję to, jak bardzo zmieniły się sposoby pracy dydaktycznej. Formy mistrzowskie funkcjonujące w czasach, gdy sam byłem studentem, obecnie już się mocno zdezaktualizowały. Podejrzewam, że niektóre się nawet skompromitowały! Kto wie, może akademia w ogóle nigdy nie była „aktualna”. Myślę, że bardzo często trzeba sobie zadawać pytanie, czy przypadkiem nie powtarza się nieświadomie w pewien sposób zachowań czy przyzwyczajeń, przeciw którym samemu się buntowało będąc studentem.

Czyli natrafiłeś jako student na wykładowców, przeciw którym się zbuntowałeś?

Wspominam moment ukończenia studiów jako czas, kiedy wielu rzeczy trzeba było się po prostu oduczyć. Wydaje mi się, że akademia powinna przede wszystkim dostarczać narzędzi (tych intelektualnych i tych praktycznych) do świadomego, indywidualnego myślenia, samodzielnego podejmowania decyzji i brania za nie odpowiedzialności. Na studiowanie powinniśmy przecież patrzeć jak na badanie, analizowanie pewnej grupy tematów. W ramach zadania społecznego, jakim jest bycie nauczycielem, ważne jest dla mnie, aby wciąż trzymać się własnych przekonań, nie chcę stać się hipokrytą i robić coś wbrew sobie, realizować obce mi postulaty. Odpowiadając na Twoje pytanie, czy się przeciwko komuś konkretnemu buntowałem, już nie pamiętam, najwyraźniej nie był to jakiś radykalny bunt, skoro nie pamiętam.

Jakub Czyszczoń, Bez tytułu, 2019-2020 Farba olejna, lakier, fragmenty roślin, gazeta, fragmenty tkaniny bawełnianej, miedziana rurka, żywica epoksydowa, płyta offsetowa, drewniana rama 56 x 32 cm

Jak więc wygląda twoje podejście do studentów – pomagasz im odnaleźć ich własne środki wyrazu?

Mam nadzieję, że przekazuję im przede wszystkim wskazówki do tego, jak radzić sobie w swoich poszukiwaniach i praktyce twórczej. Środki wyrazu, medium, manifesty – to wszystko jest tak naprawdę dodatkiem i przychodzi później. Najważniejsze jest to, aby uświadomić ludziom, jak ważne jest, by nie uznawali prostych odpowiedzi, które przychodzą z wielką łatwością – a zamiast tego samodzielnie poszukiwali i podejmowali wybory, z których będą zadowoleni lub których będą żałować, to jest cenna nauka. To, o czym mówię, dotyczy pewnie grupy około 10-20%, reszta po prostu „chodzi do szkoły”…

Jak ci się pracowało nad monografią, którą przygotowywałeś z galerią Stereo?

Pracowanie z archiwum jest bardzo ciekawą pracą. W moim przypadku ten dorobek nie jest jeszcze tak pojemny. Niemniej kiedy archiwum dotyczy ciebie samego, to za jego pomocą można pozwolić sobie na ogólne, całościowe spojrzenie na własną twórczość, i na odszukiwanie w niej różnych motywów, relacji, czy etapów. Połączeń czy sprzeczności, które wcześniej były niedostrzegalne. 

Czy „mądrzejszy” o takie specyficzne doświadczenie, mógłbyś dziś powiedzieć: „moja twórczość składa się z następujących etapów” – i je wyliczyć, dokonując autoprezentacji?

Nie – myślę, że zabrzmiałoby to w bardzo sztuczny sposób, jednak kto wie, za dekadę lub dwie może stanie się to wyraźne.

Czy autorzy tekstów opublikowanych w monografii wprowadzali tego typu podziały?

Autorzy wprowadzali różne kategorie, ale nie dotyczyły one wymyślonych przez nich „etapów” mojej twórczości. Sam oczywiście jestem w stanie pogrupować własne dzieła w pewne konstelacje. Niektóre rzeczy powtarzałem nieświadomie, inne jednak już z premedytacją. Mam dystans wobec oznajmiania kategorii typu „tematy w twórczości”.

Jakub Czyszczoń, Bez tytułu (verso), 2019-2020 Farba olejna, lakier, fragmenty tkanin, gazeta na płótnie 60 x 50 cm
Jakub Czyszczoń, Bez tytułu, 2020 Farba olejna, lakier, fragmenty tkanin, materiały znalezione na papierze, drewniana rama 65 x 89 cm

A może jednak podsunąłbyś przykład takiej „konstelacji”?

Oglądając książkę można na przykład prześledzić proces tego, jak w moich pracach narastała faktura i powierzchnia. Rosła ich głębokość i stopniowo zaczęły one milimetr po milimetrze wychodzić coraz bardziej w przestrzeń. Nabierały w ten sposób formy wykraczającej już poza „płaskość”, tradycyjnie związaną z obrazami. Da się zobaczyć w monografii, w jaki sposób zacząłem wprowadzać elementy trójwymiarowe, przyklejając je w różny sposób do płaszczyzny, nadając jej odmienny, oparty o gradację charakter. To nie dotyczy tylko i wyłącznie kwestii formalnych, tego, jak wygląda obraz. Przedmioty, materiały, czy po prostu materie pochodzące najczęściej z bezpośredniego otoczenia człowieka, zostały kawałek po kawałku inkorporowane w inne ciało, jakim może być obraz. 

Kto wybierał autorów do napisania tekstów, które weszły do książki – galeria Stereo czy ty?

To były moje decyzje. Kierowałem się w tych wyborach intuicją. Zaprosiłem autorów i autorki, co do których byłem przekonany, że mają coś ciekawego do powiedzenia na temat moich prac. Zależało mi na refleksji, która może być interesująca zarówno dla mnie, jak i dla odbiorców nieznających ani mojej twórczości, ani tym bardziej mnie. Chociaż „o mnie” w tej książce jest właściwie niewiele. 

Czy zgadzasz się ze wszystkim, co napisali krytycy, czy coś cię zaskoczyło i przyznałbyś, że niezbyt do ciebie pasuje?

Z tekstem Kuby Bąka, który jest najbardziej spekulatywny, najłatwiej można by dyskutować – co uważam ogólnie za wielką wartość jego tekstów. Ten artykuł został skonstruowany w taki sposób, aby wzbudzać najwięcej wątpliwości – ale przez to dobrze komponuje się z pozostałymi tekstami i świetnie je uzupełnia.

Jakub Czyszczoń, Scyzoryk zamiast alfabetu, widoki wystawy, Stereo, Warszawa
Jakub Czyszczoń, Scyzoryk zamiast alfabetu, widoki wystawy, Stereo, Warszawa
Jakub Czyszczoń, Bez tytułu, 2019 Farba olejna, lakier, tkanina bawełniana na płótnie 21 x 30 cm
Jakub Czyszczoń, Bez tytułu, 2019 Farba olejna, lakier, aluminium, fragmenty roślin, żywica epoksydowa na płótnie 21 x 30 cm

Czyli powinna pojawić się polemika?

Zarówno ja, jak i autor bylibyśmy bardzo szczęśliwi, gdyby ktoś ją napisał. Jestem na to otwarty. Nic jednak tego nie zapowiada, zobaczymy.

Każdy o sztuce pisze raczej… sobie i dla siebie?

Pisanie „dla siebie” nie jest wcale absolutnie złe, jednak moja obserwacja jest taka, że niektórymi postawami artystycznymi, ujmijmy to ogólnie, krytyka jest zupełnie niezainteresowana. Podobnie jest z samym malarstwem, nie odbywa się w Polsce żaden namysł, poza tym akademickim, dotyczący medium malarstwa.  Podejrzewam, że taka refleksja traktowana jest jako „staromodna”, albo wprost „niemodna”. To intrygujące, bo cały czas powstają książki, które odnajdują w tym medium, oraz wokół niego – bo przecież to, co nazywamy malarstwem to nie tylko obraz olejny na płótnie – coś, co ulega zmianie, co się wymyka, czy przekracza rozpoznane kategorie. Niestety książki, czy teksty, które mam na myśli, powstają za granicą. 

Jakub Czyszczoń, Bez tytułu, 2020 Farba olejna, lakier, fragmenty tkanin, papier, blacha, metalowe ostrza, płyta offsetowa na płótnie 210 x 170 cm

Fotografie pochodzą z archiwum galerii Stereo, Warszawa.

Jakub Czyszczoń – artysta wizualny, zajmuje się szeroko rozumianym obrazem, autor prac malarskich, instalacji oraz obiektów. Doktorant Interdyscyplinarnych Studiów Doktoranckich na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu (2020). Absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu (2008). Stypendysta MKiDN programu Młoda Polska (2018). Rezydent 18th Street Art Centre, Santa Monica, Los Angeles, Kalifornia (2012-2013). Stypendysta Funduszu Wyszechradzkiego, Banska St_a_nica Contemporary (2013). Brał udział min. w pokonkursowej wystawie 9. edycji Konkursu Malarskiego im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu i w Łodzi (2009). Współprowadzi razem z Prof. Wojciechem Łazarczykiem 3. Pracownię malarstwa. Praktyki postmedialne na Wydziale Malarstwa i Nowych Mediów na Akademii Sztuki w Szczecinie. Wybrane wystawy indywidualne: Pocket Knife Instead of The Alphabet, Galeria Stereo, Warszawa, 2020/2021. Volume of Effort (3), Galeria Skala w Poznaniu, 2020. Late echo, Galeria Stereo, Warszawa, 2018. Solowa prezentacja na targach LISTE w Bazylei oraz NADA w Nowym Jorku, 2018. Company for Silence, Project at Fifteen, Tel Awiw, 2018. Micrograms, Galeria Ermes-Ermes, Rzym, 2017. Is the room full of smoke?,Galeria Stereo, Warszawa, 2017. Oko chce spać ale głowa to nie materac, BWA Galeria Sztuki Wspłóczesnej w Katowicach 2015.

 

Jakub Czyszczoń – monografia

wyd. Galeria Stereo i Ermes-Ermes

Warszawa-Rzym 2020