tagi — Wojciech Bąkowski   

Wojciech Bąkowski Bez tytułu (Zasłona w kwiaty)

Bez tytułu (Zasłona w kwiaty)

Mapa przemyśleń

szkoda mi życia na życie
tylko popatrzę
kolega gra w grę, traci życie
nie wiem co dzisiaj porobię
podotykam rzeczy, połażę
obejrzę z boku jakąś straszną sytuację
ze mną w roli głównej
najśmieszniejsze jest zawsze
jak zalewa mnie krew i rozkładam ręce
widzę to na mapie przemyśleń
ona wisi nad światem
bez funkcji, dekoracyjnie

 

„Słabe czasy” / “Weak times” 49×36, węgiel na kartonie, 2019. Dzięki uprzejmości Galerii Stereo i Galerii Bureau

 

Nagłówki i zdjęcia

słabe światło
daleko w mózgu
omiata kształt
kawałek snu
nie wiadomo już o co chodziło
byłem osobą
miałem jakąś przeszłość

kosmos się panoszy
wszystko już ileś razy było
patrzę w głąb nieczynnego kiosku
jest ciemno
światła samochodów
trochę mi oświetlają
niewyraźne nagłówki i zdjęcia czegoś

 

Przejaśnienia

gasnący sen
sam się w sobie rozgląda
na szybko
chce się jeszcze nachapać
zostają po nim lekkie przejaśnienia w myślach
coś może z tego będzie
jakaś nowa estetyka w rysunkach
nikt nie będzie wiedział skąd się wzięła
zostanie pod coś podciągnięta
całkiem sensownie
w cudzych myślach

 

„Zmiana dekoracji”/ „Change of decorations”, 33×29,5 węgiel na papierze, 2019. Dzięki uprzejmości Galerii Stereo i Galerii Bureau

 

Koniec snu

policzę przyjaciół
na palcach rąk
trudno
palce znikają
miękną
chowają się za siebie
mogę latać
po pływacku, żabką

to sen
na bank

stój!

nic nie rób
mówię sobie
piesko-kotku
chodź tu
pokaż twarz
coś ci się dzieje na brzegach oczu
piksele
świat się sypie
koniec snu

 

Nic do tego

dostałem się na studia
przez znajomości rodziców
ten człowiek już nie żyje
przegrałem ileś konkursów
z ludźmi, z których nic ciekawego nie wyrosło
wiele razy mi za dużo zapłacono
rzucam klątwy
na tych, którzy mi szkodzili
robię to na spokojnie, w domu
przy jedzeniu
jestem raczej zdrowy
mam mieszkanie ze spadku
nie mnie osądzać
i nikomu nic do tego

 

„Układ wspomnieniowy” / „Reminiscence layout” 36×30, węgiel na papierze 2019. Dzięki uprzejmości Galerii Stereo i Galerii Bureau

 

Wyślizgane szyny

zmęczyłem się sobą
w nocy padał kurz
zakrył moje wyślizgane szyny
nie martwię się tym
wiem jak one idą
po iluś dniach
dmuchnę w roztargnieniu
wtedy się odsłonią
i będę patrzył, są,
lśnią

 

Środek tygodnia

umiem ładnie odzywać się do bliskich
i do zwierząt
słodziutko
nie wolno tego nagrywać
bo po czasie brzmi to jakoś choro
w aurze beznadziejnych ciuchów
i fryzur

inaczej to wygląda w mózgu
puste okno jest zbiorczym wspomnieniem
z dnia
wprasowanego w inne dni obok

lampa w przedpokoju
wisi na środku tygodnia
jej światło
podróżuje długo
dawno
mieszkam już z kim innym
w innym domu

 

„Stałe trasy” / „Fixed routes” 42×20,5 węgiel na papierze 2019. Dzięki uprzejmości Galerii Stereo i Galerii Bureau

 

Późny artysta

mogę narysować ciemność
i wyciąć w niej dziurę
do ciemności głębszej
materiałowej
i dalej do powietrza
nie da się już ciemniej
mogę wziąć kamerę
na filmie wyjdzie wojna mrówek
z niedoświetleń
mogę wydrukować z tego klatkę
i coś tym okleić
jakąś bryłę
i wyciąć w niej dziurę

dalej nie wiem

plany i spekulacje
wiszą niewidzialne
nad oczami
wieczór idzie
moje buty lśnią setkami wernisaży

 

Wywoływanie z nudów

widzę całą naszą rozmowę z wczoraj
wyświetla się
na kołdrowych zgniotach
przygaszony, gruby dźwięk sąsiadów
wzmaga ruch widoków
na przykład
perspektywa przedpokoju rodziców
daleko stąd
pogłos
i światło w Carrefour
będę tak leżał jeszcze długo
i patrzył jak duchy same się wywołują z nudów

 

„Pory” / „Times of the day” 42×29,5, węgiel na papierze 2019. Dzięki uprzejmości Galerii Stereo i Galerii Bureau

 

Coś we mnie

lampki choinkowe mrugają
do czegoś we mnie
porozumiewawczo
nie mam szans się cofnąć
ani skręcić
moje grzechy czekają
pies szczeka na coś we mnie
i gryzie nogę krzesła ze strachu

 

Plansze

czarne, gumowe karpie
są napełniane wężem
w piwnicy
w ich sercach świecą znicze
mam bardzo wiele połączeń
to wszystko poprzerywane
wiatrem i domofonem
zmęczony leżę w wannie
obracam mózgiem
miasto spalinowe
zimne i długie
życia mi nie starczy
muszę coś zjeść
a potem następne plansze

 

Bez tytułu (Zasłona w kwiaty)

poznałem prawdę o wszystkim
nagle
to bardzo przyjemne
i szybko gaśnie
patrzyłem przy tym na zasłonę w kwiaty w hotelu
słyszałem jakiś silnik z ulicy
to nie ma związku
zbiegło się przypadkiem
i pociągnęło mnie w stronę prawdy
bardzo ogólnej
bez treści
bez tytułu
w nawiasie: zasłona w kwiaty

 

Prawdziwe powietrze

mój pies szczekał we śnie
nie wiem na kogo
mam wyobrażenie
przyśniło mi się
bo słyszałem przez sen to szczekanie
przez dwa sny
dobijało się
życie zmyślone do życia zmyślonego
przez prawdziwe powietrze

 

„Światło osoby” / „Light of the person” 39,5×31 węgiel na papierze 2019. Dzięki uprzejmości Galerii Stereo i Galerii Bureau

 

Jedzenie frajerów

pokonuję mojego dużego psa
co minutę
on pamięta tylko minutę
że ja tu rządzę
polega to na tym, że gryzę go, powalam na ziemię
i krzyczę, że ja tu rządzę
mam krew na rękach
moją, jego
albo obie zmieszane
uparłem się
że nie dam go wykastrować
przelatują nad nami
piękne zachody słońc
w kolorze mięsa
codziennie, na kolację
w zgodzie jemy frajerów
potem walczymy dalej

 

kadr

nowy ból
zakrzywił tor zmartwienia
teraz język
dotyka czego innego
natrętnie
w zębach siedzi melodia
kamerę trzyma jakiś idiota
w przyszłości napinam mięśnie
szyi i oka
próbuję podnieść i przesunąć kadr